Czas pokaże, a ja zrobię wszystko co w mojej mocy, aby tak się stało :)
Na początku tej podróży byłam pełna euforii i nadziei, wymagań, co do nowego domu. Rzeczywistość szybko sprowadziła mnie na ziemię, że w przypadku wynajmowanego domu muszę iść na dużo kompromisów. Szalenie trudno znaleźć dom, który będzie nam odpowiadał i spełniał nasze wymogi. Dlatego tak długo trwały nasze poszukiwania. Dom, który wynajęliśmy nie jest moim ideałem, ma kilka elementów, które mi przeszkadzają, jednak ma swój urok. Mam nadzieję, że uda mi się stworzyć nasze chwilowe miejsce na ziemi.
Dom, do którego wprowadziliśmy się w niedzielę późnym wieczorem po sześciogodzinnej podróży.
Na pierwszy rzut zabraliśmy ze sobą tylko najpotrzebniejsze rzeczy: kilka ręczników, pościel, talerze, garnki, koce, poduchy i zabawki dla małego. Odkurzacza i sterty ubrań też nie brakowało. W niedzielę byliśmy tak zmęczeni, że tylko wytrzepałam materace i pościeliłam łóżka.
Poniedziałek, rano odwiozłam Młodego do nowego przedszkola (Stres, czy zechce zostać? Na szczęście spodobało mu się na tyle, że po kilkunastu minutach mogłam wyjść), a mojego M do pracy. Okazało się, że cała logistyka poranna zajmuje mi ok 1.30. Cóż moja strata, jakoś się przyzwyczaję. Po powrocie, zaczęłyśmy z córką porządki, czyli usuwanie wszystkich zbędnych bibelotów, ozdóbek, dywanów, chodniczków, bukietów. Uwierzcie, było tego dużo:) Następnie sprzątanie kuchni, salonu.
Wtorek, odwiezienie Młodego i M. Po powrocie sprzątania ciąg dalszy...
Środa, poranek podobny i finisz sprzątania. Cały dom lśni (oprócz okien, tym zajmę się później;)!
Napisałam tyle o sprzątaniu, że pomyślicie, co za brudny dom wynajęliśmy?
Dom jest bardzo czysty, tylko ja lubię po swojemu wszystko wyprzątać (taki typ).
Poniżej kilka kadrów z domu.
[caption id="attachment_3048" align="aligncenter" width="5184"]
Piszcie, jakie są Wasze odczucia, jakie pierwsze wrażenie? Ciekawi mnie bardzo Wasza opinia! Każdy komentarz pożądany.
Aga
.